Uprzejmie informuje wszystkich zainteresowanych, że otwieram nowego bloga, bardziej ogólnego tematycznie, zamkniętego dla niektórych. Ale co tu dużo pisać, wpis organizacyjny Was wprowadzi. Ten blog będzie nadal dostępny, ale nie będzie już aktualizowany. Przeniosłem się na własny serwer, silnik. Nowa domena niedługo.
W tamtym roku chyba to olałem i w tym momencie nie mam czego rozliczać... Tak być nie może! Trochę samokrytyki i zaparcia się przyda, a i dodatkową motywacją to będzie. Co? Cele na nowy, zbliżający się wielkimi krokami rok.
Zaczniemy od życia "zawodowego".
Skończenie projektu strony "firmowej".
Całkowita wymiana i aktualizacja portfolio.
Odświeżenie tego bloga, być może przesiadka na własny system + bardziej "życiowa" tematyka.
Zabrać się porządnie za C++ i przeczytać książki o ASP.NET wykorzystując zdobytą wiedzę w jakimś praktycznym projekciku.
Wgłębić się w tematykę marketingu.
Skończyć (w końcu!) rozdłubane projekty dla klientów...
To teraz coś bardziej życiowego.
Zdyscyplinować się ;-)
Zwiększyć produktywność.
Olać niektórych ludzi (tak, dobrze zrozumiałeś/aś).
Poznać ciekawych ludzi z branży.
Wychodzić na dwór...
Zacząć w końcu regularnie walić w worek i ćwiczyć.
Człowiek nie byłby sobą, jakby czegoś nie pragnął... Do materialistów naturalnie się zaliczam, dlatego taka krótka lista życzeń na podstawie obecnych pragnień:
Laptop, 17", najlepiej Dell, C2D, >2GB RAM, >256MB grafika (...i może jakiś mały SSD do tego)
Krzesełko nowe! Ergonomiczne i wygodne.
Telef... nie... jeszcze nie, jeszcze roczek wytrwa.
Nowy rower, choć to chyba odległa wizja...
A jak mi minął ten rok?
Pamięć mam niezwykle marną i tymczasową... pamiętam, że ostatnie dwa, może trzy miesiące upłynęły pod znakiem zwiększonej produktywności co zaowocowało ukończeniem dwóch większych zleceń. Folderów w katalogu Praca/2009 leży co nie miara. To cieszy. Zaliczam to do sukcesów. Ale były też rozczarowania... emocjonalne te, wiecie... Cóż. Zamykam ten rozdział i nie chcę do niego wracać. Dlatego w drugiej liście taki kuriozalny punkt 3. Miejmy nadzieję, że nowy rok będzie lepszy lub równie dobry jak ostatnie miesiące tego roku ;-) Pozdrowienia i do zobaczenia w kolejnych wpisach (tak, będą!).
Dość długo nie publikowałem niczego na blogu, jednak obserwując wrzącą ostatnimi dniami dyskusję na temat rozmowy przeprowadzonej w radiu TOK FM postanowiłem wyrazić swoją opinię na ten temat. Audycja traktowała o chamstwie, które szerzy się w sieci. Jacek Żakowski rozmawiał z Michałem Olszewskim (Gazeta.pl) i Piotrem Olechniewiczem (Interia.pl) - przedstawicielami społecznościowych części w/w serwisów internetowych.
Publikować czy nie?
Na początek kilka słów o audycji - Pan Jacek wespół z gośćmi wywołuje ostrą dyskusję na temat kultury słowa w internecie. Sugeruje, że niedopuszczalne jest obrażanie kogokolwiek w sposób niezgodny z "zasadami". Tutaj pojawia się pierwszy zasadniczy problem - czym są te zasady? Gdzie jest granica pomiędzy wypowiedzią która nadaje się do publikacji, a tą która się nie nadaje? Trudno jest jednoznacznie to określić, nieraz można toczyć długie boje i debaty na ten temat, lecz w przypadku medium jakim jest Internet, gdzie wszystko dzieje się bardzo szybko nie ma na to czasu i środków.
Moderować/cenzurować?
Pan Jacek zasugerował, że na wypowiedzi publikowane w Internecie powinno się najpierw "rzucać okiem". Typowa postawa dla ludzi związanych z "tradycyjnymi mediami". Tutaj pojawia się drugi zasadniczy problem, natury moralnej: czy pozwalać na cenzurowanie wypowiedzi? Owszem, mogło by się to sprawdzić w niektórych ewidentnych przypadkach naruszenia regulaminu i z pewnością miało by to wpływ na ogólną wulgarność języka w Internecie.
Lecz cenzurowanie wypowiedzi nie jest dobrym rozwiązaniem z innego powodu - zaburza wykreowaną specyfikę medium jakim jest Internet, gdzie każdy może generować treści. Powoduje także problemy natury technicznej - trudno jest nadążyć przy moderacji prawie 40 tysięcy postów dziennie (forum gazeta.pl). Internet to narzędzie, które pozwala - przynajmniej z założenia - na komunikację, nie tylko prywatną ale i w grupie. Dla mnie osobiście dyskusja na moderowanym forum/blogu to zaburzenie swobodnej komunikacji. Bardzo nie odpowiada mi czekanie na akceptację mojej wypowiedzi, a następnie oczekiwania na wypowiedź rozmówców podczas gdy na ich treść w międzyczasie musi spojrzeć moderator. Nie odpowiada mi niepotrzebnie długi czas oczekiwania na odpowiedzi.
A co na to prawo?
Trudno też publikować wszystkie wypowiedzi bez jakiejkolwiek kontroli nad nim. Dlatego też - jak powiedział Michał Olszewski - w myśl ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną właściciel serwisu ponosi odpowiedzialność za publikowane treści od momentu gdy zostanie skutecznie powiadomiony o tym, że są one nielegalne. Moim zdaniem to powinno rozwiać wszystkie wątpliwości na temat cenzury i kultury w Internecie. Właściciel serwisu powinien udostępnić popularną funkcję raportowania/zgłaszania nieodpowiednich treści lub też umożliwić jakikolwiek kontakt w tej sprawie. Biorąc pod uwagę specyfikę i techniczne właściwości Internetu wydaje się to być najbardziej ekonomicznym rozwiązaniem.
Nie chciałem wgłębiać się tutaj w poszczególne, epizodyczne części audycji i argumenty przytaczane przez rozmówców w postaci ich personalnych potknięć jeżeli chodzi o kulturę słowa. I myślę że misję wypełniłem, pisząc - dość obiektywnie mam nadzieję - o kulturze w Internecie.
Daniel Kowalczyk - jest zapalonym programistą PHP, ma 17 lat,
uczy się w LO. Interesuje się wszystkim, co związane z internetem - począwszy od przeglądania stron po tworzenie skryptów na
użytek sieci. Więcej szukaj w O mnie.